wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 3... na religii

Dzisiejszego dnia Ahmed poszedł na ryby. Ubrał kalosze, aż po kolana, kapelusz i wziął wędkę oraz przynęty. Wyszedł wcześnie rano i zostawił nam kartkę na stole z napisem:
"Jestem na rybach. Jeżeli nie wrócę, zabiję te rasistowskie ryby. To pa."
Po przeczytaniu tego trochę się wystraszyłyśmy, lecz potem Żelka wpadła na pomysł.
 - Ej. Skoro go niema możemy zrobić imprezę - powiedziała dziewczyna
 - Dobry pomysł - powiedziałam
 - No. Znakomity - potwierdziła Alex - zaraz zadzwonię po Adiego i Robiego.
...
Po rozmowie Alex z Rexem i Adim, była trochę niezachwycona tą propozycją.
 - Co jest? - zapytałam
 - Co! Nic. - odpowiedziała dziewczyna z lekkim uśmiechem.
 - Jesteś pewna? - zapytałam
 - Tak. Jestem pewna - odpowiedziała
 - Na pewno? -zapytałam ponownie
 - Tak! Na pewno! - odpowiedziała lekko krzycząc
 - Dobra - powiedziałam
 - Okej - powiedziała Alex
Do pokoju weszła Żelka, a my szybko zrobiliśmy awesoma.
 - Coś się stało? - zapytała zdziwiona Żelka
 - Nie. Nic. - odpowiedziałyśmy w tym samym momencie
 - Eee... Nie ważne.. Impreza zaczyna się o 16:00. Tylko my i chłopaki. Oki? - powiedziała Żelka.
 - Tak. Będzie super - powiedziała Alex nadal się uśmiechając.
...
Nadszedł czas na imprezę, przyszli chłopcy z przekąskami.
 - Cześć! - powiedział Robi do nas
 - Hej - odpowiedziałyśmy
 - Gdzie Adi? - zapytała Alex
 - Tam. Przy wozie, a co? - powiedział Rex
 - Nic - odpowiedziała szczęśliwa dziewczyna
Alex szybko wybiegła z domu, a my podeszliśmy do okna i obserwowaliśmy co się wydarzy. Gdy Alex zobaczyła Adiego, pobiegła w jego stronę, a on trzymał w rękach pudełka z przekąskami. Rzuciła mu się na szyję.
 - Hej - powiedział chłopak
 - Hej - odpowiedziała mu dziewczyna, która nadal się do niego przytulała. Czekaliśmy, aż wejdą do środka, czekaliśmy dosyć długo, aż wreszcie weszli.
...
Impreza była super, wszyscy dobrze się bawili, lecz Alex gdzieś zniknęła. Zaczęliśmy jej szukać. Wykrzykiwaliśmy jej imię, ale nie odpowiadała. 
 - Może ją porwali?! - spanikowała Żelka
 - Może ją wrzucili do rakiety i wystrzelili w coninuum czaso-przestrzennym?! - powiedział Rex
 - A może, chodźmy za tymi śladami na podłodze? - powiedziałam do nich.
 - Dobra - powiedział Adi
Szliśmy za śladami, prowadziły do naszego pokoju. Nagle usłyszeliśmy dziwny głosik 5-latki:
 - Leci lakieta, w góle i w dół... omija meteolyty i ląduje na Malsie. Juhuu! Misja wykonana.
Głos dochodził z szafy, Adi podszedł cicho i spokojnie... i szybko otworzył szafę. Zobaczyliśmy Alex z czerwonym ołówkiem, który był rakietą. Popatrzała na nas za zdziwieniem, a my na nią o tak O.O?! Adi wziął ją za rękę i wyciągnął z szafy. 
 - Czemu schowałaś się w szafie? - zapytał Adi
 - No... bo... no wiesz... no - odpowiedziała mu Alex
 - Ja chyba wiem czemu - powiedziałam do Adiego, a wszyscy skierowali wzrok na mnie. 
 - Alex nie lubi imprez, gdy są jakieś to ona ucieka, chowa się, albo mówi, że ją brzuch boli. - powiedziałam.
 - Mogłaś powiedzieć, ale to nic nie szkodzi. Obiecuję, że na tej będzie super.
Zeszliśmy na dół i świetnie się bawiliśmy. Alex i Adi siedzieli na kanapie i o czymś rozmawiali, a ja,  Żelek i Rex bawiliśmy się jak nigdy. 
Nagle przyszedł Ahmed.
 - Siemano, mam rybki... a co tu się dzieje rasistki?!- krzyknął Ahmed
Nikt nie wiedział co zrobić. Nagle Rex powiedział:
 - Ahmed przyniósł przekąski!!
 - Ej? Zróbmy sobie grilla? - powiedziałam. Ahmed stał w drzwiach ze skwaszoną miną, lecz gdy usłyszał moją propozycjęnod razu się rozchmurzył.
 - Zaraz wracam idę po strój kąpielowy - powiedział Ahmed
 - Co?? - odpowiedziałyśmy wszyscy w tym samym momencie. Gdy Ahmed wszedł do salonu w spódniczce
hula, wianka i kokosach, ja, Żelka i Alex zemdlałyśmy, a Adi i Rex wyglądali tak: >.< x.x . Po pewnym czasie wzieliśmy się w garść i poszliśmy na grilla. Graliśmy też w limbo, tylko Ahmed się połamał na pół, a tak to wszyscy bawili się świetnie. <tylko nie Ahmed>

piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 2

Dzień zaczął się wyjątkowo pogodnie, słońce oświetlało pokój a z łazienki dobiegały piski Ahmeda..coś jak: " O kościaku iskro kości, kwiecie śnieżnobiałych pól, bomby na twym odstrzelonym progu staje moja babcia"..Tsa, na mnie nie patrzcie bo sama nie wiem do końca o co mu chodzi. Zeszłam do kuchni i robiłam śniadanie, wtedy wbiegły do pokoju dziewczyny... No raczej wpadły, były dziwnie roztrzęsione.
- Co wam jest?
- Ahmed, Łazienka, Prysznic, Miednica- zaczęła wymieniać Daria z wzrokiem wbitym w stół
- Yyyyyyy?!...Zaraz, przecież on nigdy nie nosi spodni- w tym momencie dziewczyny rozwaliły mnie wzrokiem- Chcecie kanapeczkę z dżemikiem?
- Nie chwal się- powiedziała Natalia i usiadła przy stole wcinając kanapkę
- A ja to co?!- Daria zabrała mi drugą i zostałam z samą herbatą
- Smacznego, nie krępujcie się- powiedziałam
Usłyszałyśmy dźwięk stup Ahmeda stukających o panele na schodach, kościak wszedł do kuchni z tryumfalną miną trzymając na swoim ramieniu plecak, uśmiechnął się do nas pogodnie i spróbował usiąść na krześle... Okazało się jednak za wysokie.
- Wy rasistki! Jak możecie siedzieć na tych stołkach?! Pfyy rasistowskie świnie- powiedział Ahmed wkładając butelkę cifu do plecaka
- Po co ci plecak?- zapytała Daria
- CZY JA SIĘ CIEBIE PYTAM PO CO CI MYDŁO?!- nawrzeszczał na Darię kościak... Dziewczyna zrobiła minę podobną do muchy zaraz przed tym jak jej życie skończy się pod muchołapką i odsunęła w moją stronę
- Eeeeeee- x3
- Idę z wami na testy!- zatryumfował w końcu Ahmed
- Ile ty masz lat?- zapytała Natalia a Ahmed szybko wciągnął powietrze i zrobił dziwną minę
- Nie wiesz, że rannych się o wiek nie pyta? Ale ty dziwna jesteeeeeś
- Ty nie żyjesz- podsumowałam
- ZAMKNIJ SIĘ RASISTOWSKA ŚWINIO!
- Spokojnie... ale Ahmed, myślałam, że bardziej interesują cię szkoły przetrwania... albo obozy dla terrorystów?- zapytała Daria
- A wy nie chodzicie do takiej szkoły?-zapytał Ahmed czując się jakby został uderzony w twarz
- Nie?-x3
- To gdzie wy się uczycie?!- zdezorientował się kościak
- W gimnazjum?- powiedziała niepewnie Natalia
- Potrzeba mi więcej amunicji- wyszeptał Ahmed wyciągając z szafki płatki śniadaniowe
- Amunicji?!- x3
- No? A co wy myślicie, że jak podejdzie jeden z tych rasistowskich szczeniaków to będę się na nich gapić albo wzdychać nad przystojniakami?- Ahmed wlał mleko do miski i wyciągnął łyżkę... Zaczęło się nam buforowanie- Rozstrzelam każdego rasistowskiego drania!
- Pawła też?- zrobiłam słodkie oczy
- Alex!- Daria uderzyła mnie w głowę tacką, cios okazał się tak mocny, że spadłam z krzesła... Cóż potem musiałyśmy przekonać Ahmeda, że nie można wnosić na egzaminy bomby, karabinu maszynowego ani pisać egzamin a przy okazji poprosić nauczyciela o umycie miednicy cifem. Zawiedziony Ahmed podstawił miskę pod sobą, zjadł płatki, i poszedł z nami do szkoły narzekając na swoje życie... 
- Ahmed! Za dziesięć minut test! Ogarnij się!- powiedziała Daria patrząc jak kościak przykleja zdjęcie cifu na twarz misia i go przytula
- TROCHĘ PRYWATNOŚCI ZBOCZEŃCU!- wykrzyczał
- O rany... muszę umyć ręce- powiedziałam idąc w stronę łazienki
- Idę z tobą- dodały dziewczyny
- NIE ZOSTAWIAJCIE MNIE Z TYMI PSYCHICZNYMI DZIEĆMI!- kościak nie zważając na to, że wchodzi do łazienki usiadł na podłodze i mocniej przytulił misia. Umyłam ręce i skierowałam się w stronę drzwi, potknęłam się o mostek Ahmeda i walnęłam faceplama w drzwi.
- Ałłłłł- jęknęłam
- No i jak chodzisz frajerze?- powiedziała Natalia mocząc szmatę w wodzie- Wiedziałam, że to się tak skończy- dziewczyna rzuciła w moją twarz mokrą szmatą, czując chłód padłam na podłogę z zakrytą twarzą
- ZABIŁAŚ JĄ!- Ahmed odrzucił cifo-misia i staną z morderczą miną przed Natalią- Ty rasistowski kotlecie!!!
- Uspokój się Ahmed ona...- w tym momencie kościak zaczął ją atakować fragmentami swojego kręgosłupa krzycząc przy tym coś po arabsku
- MORDERCA! RASISTKA!ZBOCZENIEC!- w tym momencie Ahmedowi skończyły się kości kręgosłupa
- Ahmed ona oddycha!- Natalia otrząsnęła się z kręgów
- No chyba ty!..Ale już nie długo!- kościak bez wahania zaczął rzucać w Żelkę żebrami, Daria patrzyła się na nich płacząc ze śmiechu- PATRZ! Już ją opłakuje! Jak mogłaś!
- Hahahahahmed....-  dziewczyna nie mogła złapać oddechu- hahahahalex... ży... o lol hahhaha... ŻYJE!- Daria padła ze śmiechem na podłogę obok mnie
- Słyszałeś?
- Zaczarowałaś ją! A teraz ona też nie żyje!!!!Znasz tajne techniki Naruto! Dobrze wiem, że oglądasz tego żółtego rasistę i udajesz go jak nikt nie patrzy!- Natalia poczuła jak napływa na nią fala gorąca, w tym momencie Daria chwyciła Ahmeda za kostkę, podskoczył jak poparzony i wybiegł.... no dobra jego nogi,miednica i głowa osadzona na miednicy wybiegła... A teraz kluczowe pytanie: " Jaką byście mieli minę widząc kościotrupa od pasa w dół z głową na miedniczy, wrzeszczącego coś niezrozumiałego wybiegającego z damskiej łazienki?!" O.o No chyba tą.
- Co się stało?- odzyskałam przytomność i zobaczyłam Natusię zbierającą fragmenty Ahmeda do plecaka, misio-cifa na lampie i Darię na podłodze która szeptała: "Tatusiuuuu,Tatusiuuuu..." choć raczej brzmiało to jak "Ahmedziuu,Ahmedziuuu"
- Ahmed miał załamanie psychiczne podsumowała Natalia chowając żebro
- Yyyy Daria?- podniosłam bezwładną rękę dziewczyny
- Zdechła
- Żyję! Mam stopę! Ahmed to moja babcia? Kocham was!- znowu poległa w śmiechu, skończyło się tak, że musiałyśmy ją wywlec na egzamin i posadzić w ławce...  Egzaminów podobnych do naszych nie miał chyba nikt inny... Siedziałam w drugiej ławce od przodu za mną dygotał Ahmed wkładając żebra na miejsce... Kilka ławek dalej siedziała Natalia a jeszcze dalej Daria. Zaczęliśmy pisać część humanistyczną, nie było aż tak źle... no przynajmniej dla mnie, Ahmed dygotał tak mocno, że Pani K. za każdym skrzypnięciem jego kości zabijała go wzrokiem a on łamał długopis, a za to odbierała mu jeden z paliczków... ostatecznie kościak kończył pisać test stopą... Tak STOPĄ.
Wróciliśmy do domu, nie byłam pewna czy to się dzieje na prawdę ale przez całą drogę do domu Ahmed rzucał w Natalię czosnkiem i powtarzał: "Zgiń przepadnij, Zgiń przepadnij, Zgiń przepadnij"... W końcu Natalia rzuciła się na niego, oczywiście jako Neko i Daria niosła jego... wszystko oprócz stopy ja jego głowę a Natusia bawiła się oderwaną stopą w Harrego Potera... No przechodziliśmy obok jakiegoś człowieka a ona: " Abra Kadabra!...Frajer! Miałeś zmienić się w żabę! Ahmed... Twoja stopa nie ma mocy"... Potem postanowiłyśmy się wyładować grając w siatkówkę...Tsa, Ahmed nie jest najlepszy w sporcie... Daria zaserwowała tak mocno, że kościak dostał w głowę, rozwalił się na części a głowa wylądowała w polu ziemniaków. Piłka przebiła się o piszczel Ahmeda więc... zaczęłyśmy odbijać głową Ahmeda.
***
Wreszcie nastąpił wieczór, siedzieliśmy przed telewizorem patrząc na Neko skaczącą po starym gracie, w końcu Ahmed nauczył się sam składać i opłakiwał brak mocy Harrego Potera w stopie czyszcząc miednicę. Kiedy Natalia przestała znęcać się przed telewizorem zaczęłyśmy grać w karty, wtedy do pokoju wpadł wściekły Spiderman.
- Yyyyyy?!- x4
- Zabiłaś moją matkę!!! ZAPŁACISZ MI ZA TO BARBARZYŃCO!!!- Spiderman rzucił się na mnie lecz Daria miała szybszy refleks i przywaliła mi oderwaną noga Ahmeda, Spiderman tylko na chwilę stracił panowanie i wyleciał przez okno. Ahmed skierował zabójczy wzrok na Darię która właśnie wywaliła jego oderwaną nogę przez okno... Po chwili do pokoju przez komin wparował święty mikołaj, zbadał nas wzrokiem i zaśmiał się jak bestia z piekła rodem... no przynajmniej dla mnie, stałyśmy zupełnie zbici z tropu a Ahmed rzucił się przez okno na Spidermana walcząc o swoją kończynę z zapartym tchem. Spiderman nie mógł trafić w nadzwyczaj chudego Ahmeda, który wykorzystał swoją wiedzę z kreskówek i bajek Disneya o których dorośli mawiają: " To ci się w życiu nie przyda", Ahmed właśnie dzisiaj zadał kłam tym obrzydliwym teorią, przybrał tryb mędrca i jednym ciosem pozbawił Spidermana równowagi, człowiek-pająk wpadł prosto w ogród sąsiadki, która była zwolenniczką psów, wzięła Spodermana do domku myśląc, że to nowa odmiana kundelków, założyła obrożę i myślę, że nauczy go dobrych manier. Ahmed stojąc na jednym paliczku-stopy- wskoczył do pokoju.
- Rasistowski Ziemniak Został pokonany Natuś-Sensei!- wyrzekł. 
- Yay!-x3
CDN...


czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 1

 Dzisiejszy dzień był mroźny. Wstałyśmy i zjadłyśmy śniadanie. 
 - Ekhem... Dziś remontujemy pokój Ahmeda! - wykrzyczałam z determinacją. Moje ukochane kotlety jęknęły cierpiętniczo.
 - Musimy? - zapytała moja Alexy błagalnie. Odpowiedziałam jej wyszczeżem ala Naruto. Pobiegłyśmy na strych. Raj dla pająków i dziwnych, starych rupieci. Pomińmy to, że Daria wdepła w sztuczne oko Pita, oki? I to, że dostałam jej łokciem w twarz, kiedy upadła. W każdym razie po wielu trudach i mękach znalazłyśmy puszki z farbą. Okazało się, że Spiderman nie chciał nam ich oddać. Rzucił się na Alexy krzycząc:
 - Zabiłaś moją matkę! - ale ona przywaliła mu starą miotłą. Jak najszybciej stamtąd uciekłyśmy. 
Stwierdziłyśmy, że potem musimy zadzwonić po robakobójców.
 - Jeeny... Spiderman ma wściekliznę. T.T - załamałam się.
 - Alex, jak mogłaś zabić jego matkę?! - zdenerwowała się moja wnuczka (Daria). Alex uniosła ręce w obronnym geście.
 - NIE WIEDZIAŁAM, ŻE TO JEGO MATKA! Ona chciała mnie zabić! - (wyobraźnia: obraz milimetrowego pajączka z tasakiem, uśmiechający się złośliwie.)
 - Wisiała sobie tylko w twojej szafie!
 - Ale to morderca! Nie daj się zwieść. Najpierw wygląda niewinnie, a potem wypije cię jak zupę! - Broniła się dziewczyna. Ja i Daria miałyśmy lekkiego szoka.
 - Widziałaś pająka pijącego zupę?!
 - Noo... przecież to normalne. Ale wy dziwne jesteścieee. - Alex zrobiła dziwny face.
 - Dobra, trzeba wziąć się za ten remont. - mruknęła Daria i otworzyła drzwi swojego byłego pokoju.
Naszym oczom ukazał się trochę, no dobra, bardzo dziwny widok. Jakbyście zareagowali na widok kościotrupa śpiącego na łóżku z podkulonymi kolanami i ściskającego butelkę Cifu? My zrobiłyśmy tę oto minę: O.O?! A potem dostałyśmy głupawki.
Ahmed włożył swoje patrzałki w oczodoły i spojrzał na nas.
 - Aaaa! Puka się wy zboczone, rasistowskie świnie! - zaczął krzyczeć kościak i zakrył się kołdrą. - Wstydu nie macie?!
Zaczęłyśmy go przepraszać, ale potem rzuciłam w niego butelką Cifu, którą miałam pod ręką.
 - Ej, zaraz, stop. Czemu tu jest tyle butelek Cifu, skoro Ahmed jest tutaj jakieś... 16 godzin? - zapytałam ze zdiwieniem. Wszystkie popatrzyłyśmy na niego dziwnie, a on jakby się speszył.
 - Yyy, no wiecie, ten, no... - nie wiedział co powiedzieć, ale szybko odzyskał rezon - ma się te sposoby. - zadowolony chciał odrzucić dłonią włosy do tyłu, ale przypomniał sobie, że nie ma włosów.
 - Muszę sobie jakąś perukę kupić. - stwierdził, a my dostałyśmy napadu śmiechu. Wyobraziłyśmy sobie Ahmedzia w w peruce długich, prostych, różowych włosów. Tia...
 - Dobra - zatarłam ręce - zaczynamy remont!
Daria zapytała kościaka jaki chce mieć kolor ścian.
 - Ty rasistko! Czemu ja w ogóle zgodziłem się tu mieszkać?! - pieklił się Ahmed.
 - Bo nie masz gdzie? - zauważyła Alexy. Te słowa zbiły Ahmeda z pantykału.
 - ... czerwone. - burknął. Zaczęłyśmy malowanie. Alex uznała, że wałek jest nudny i wzięła rękę Ahmeda. Zamoczyła ją w puszcze farby i prawie oberwała stopą wnerwionego Ahmeda. 
 - ZŁODZIEJKA!!! I will kill you! - ryknął Ahmed. Był bardzo zdenerwowany. Spróbowałam go uspokoić:
 - Spokojnie Ahmedzio, jak skończy to umyją ją dokładnie Cifem. - zapewniłam go. Dziewczyna rzuciła mi przerażone spojrzenie (czy tylko ja wyobraziłam sobie, jak Alex wyciąga swoje oczy z głowy i mi je rzuca?).
Zmroziłam ją wzrokiem i podałam kościakowi jego własność (czyt. stopę).
 - YAY! - reakcja Ahmeda. Obejrzałyśmy się na Darię, która pomalowała już jedną ścianę.. Szczęki opadły nam do ziemi. Ahmedowi dosłownie.
 - Aha, łózko też chcę zmienić. - poinformował nas Ahmed wskazując palcem łóżko.
 - Dobra, jakie chcesz? - zapytała Daria - Mam pomysł, zadzwonimy do Adiego i Rexa, oni je dla ciebie na pewno załatwią.
 - Ok. - Daria, jako że już skończyła swoją pracę poszła po telefon i zadzwoniła da Adiego, jednak kościak wyrwał jej telefon i wyszedł na korytarz. Usłyszałyśmy jak coś cicho mówi i spojrzałyśmy na siebie dziwnie. To aż taka tajemnica jakie chce mieć łóżko?! Wróciłyśmy do malowania (ja i Alex, Daria usiadła sobie na łóżku). Po jakiś 10 minutach przyszedł Ahmed i oddał Darii telefon. Malowałyśmy w ciszy, tylko raz wylałam sobie przypadkiem farbę na głowę, a Alexy dostała z liścia w twarz ręką Ahmeda. Została jej czerwona farba na policzku. Spojrzałyśmy dziwnie na Ahmeda, który uśmiechnął się niewinnie i...:
 - Wracać do pracy murzyny, nie płacę wam za obijanie się!
 - Ty nam nie płacisz. - zauważyłam.
 - Silence! I'll kill you! - po tych słowach z obawy o swoje życie i zdrowie kontynuowałyśmy pracę. Nagle usłyszałyśmy "Jingle bombs, jingle bombs...". Okazało się, że to nowy dzwonek do drzwi. Spojrzałam na Ahmeda i walnęłam go wałkiem w twarz. Tymczasem Daria poszła otworzyć. Aha, skończyłyśmy już malowanie ścian. Do pokoju weszli Robi i Adi niosąc jakieś pudła.
 - Hejka.
 - Yo! - zawołał Adi i odstawili pudła. zwrócił się do kościaka: - Mamy to co chciałeś. - zaczęli rozpakowywać kartony i wyciągać części łóżka. Razem je złożyliśmy. Tylko dlaczego ma kolumienki na rogach? Zastanowiłam się i spytałam o to chłopaków.
 - A niby jak zawiesilibyśmy to? - zapytał Robi i wyciągnął z ostatniego pudełka... różową firankę?!
 - Eeeee... - x3
- Nie ważne. - machnął ręką, której nie zabrała mu Alex i próbował zawiesić firankę. Dziewczyna pomogła mu (czyt. chciała udobruchać go za tę rękę.)
Mniej więcej takie, tylko dajcie różowy kolor.

Tam ta ra ram! Skończyłyśmy. Chłopaki już poszli. Alexy czyściła rękę Ahmeda, który ją pilnował, Daria popijała sobie swoje ziółka uspokajające, a ja oglądałam "Kota z piekła rodem". Ten program jest taaaki fajny *.* . Nagle telewizor przestał działać. Próbowałam go naprawić, ale zdenerwowałam się i zaczęłam po nim skakać. Jako Neko oczywiście...
Nagle przez okno wpadło jasne światło, a całym domem zatrzęsło. Wybiegliśmy na pome i zamiast huśtawki zobaczyliśmy krater, z którego się dymiło. W końcu przestało, a my ujrzeliśmy dziwny, duży kamień.
 - Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? - zaczął lamentować Ahmed i zaraz zreflektował się. - To znaczy... Co to kurcze jest, do spalonego żyda?!
Meteoryt otworzył się, a ze środka wysz...
 - BABCIA! - ryknął Ahmed i schował się za Darią. Miałam zamiar nakrzyczeć na niego, żeby mi więcej nie przerywał narracji, ale ze środka meteorytu wyszła... jakaś kościaczka w kapelusiku i z wielką torbą?!
Usłyszałyśmy dziwny dźwięk dochodzący od strony Darii. To tylko Ahmedowi trzęsły się kolana. Jego babcia spojrzała na nas dziwnie, uśmiechnęła się (to możliwe u kościotrupów?) i sobie poszła.
Mieliśmy godzinny loading...
KONIEC ROZDZIAŁU 1

niedziela, 5 maja 2013

Przyjaciele

~~ No więc pisze Alexy, no ale w imieniu nas wszystkich trzech, nie można zacząć opowieści bez bohaterów, naszymi są przyjaciele ^-^ Zaprawdę powiadam wam kochane ludki 
Miłego czytania
Payo!~~ 

Oto Amalia Sawa jest naszą przyjaciółką... Gdybym miała o niej opowiadać dużo by zajęło więc może powiem tylko tyle że dobra z niej przyjaciółka, miła i zabawna. Ami jest osobą sympatyczną i szybko przekonuje się do ludzi no i ja osobiście lubię dla niej grać na gitarze *u*





Mei Tanaki jest również naszą przyjaciółką, lepiej na nią uważać bo może skrzywdzić jeżeli obrazisz kogoś z nas. Meika ma złożony charakter, lubię mówić do niej Maja bo Mei mi nie leży xD.. No w każdym razie dziewczyna ta jest ninją...Magia co? Żelka też ale się nie chwali x.x Dobra dobra Majka jest proo xD







No i to by było   na tyle.... dziewczyn x.x
Chłopcy *u*
Oto Rexiu... No dobra Rex Inuictus w każdym razie ten człowiek jest geniuszem. Dlaczego? Ułamki rozpracował przed szkołą i poprawia sprawdzian z którego dostał szóstkę O.o Czy się go boję? Nieee to przecież Rexio. No dla mnie to "tata" xD A dla Żelci "dziadek" Ale między nami mnie kocha bardziej xD 


Adrian Dragneel...*u* *u*Dobra zróbmy tak: Oczami Darii i Żelki: Jest super przyjaciel, zabawny, uwielbiamy go i jego żarty i wejścia xD Oczami mua: Eeee... Kocham go? x.x No tak powiedzmy, że jest naaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaj niom i kocham go za to jaki jest + Dołączam do tego opinię dziewczyn ^-^...






Adrian Shane nazywany Dancerem to jest człowiek nie z tej ziemi xD Jest naprawdę dobrym przyjacielem, troszczy się o wszystkich dookoła i  jest miły, przyjacielski, zabawny, dobry. No ogólnie nie da się go nie lubić ^.^



Peter Evans to taki koleś fajny, bywało że uważałam go za brata ale to już przeszło teraz jest moim przyjacielem... Cóż naszym ogólnie choć nieraz dziewczyny planowały jego morderstwo O.o W każdym razie jest bardzo stanowczy na punkcie tego, aby każdy przestrzegał zasad, ale ogólnie miły. 



~~ Tio by było na tyle tego wszystkiego, nio to Payo!
Alexy!~~

piątek, 3 maja 2013

Special 1

No więc w tym rozdziałopoście? Opowiemy wam historię najpiękniejszego martwego terrorysty na świecie... Naszego przyjaciela, psychiatrę i powiernika sekretów...

Zaczęło się to pewnego pięknego po południa, słońce przebijało szare chmury a my szłyśmy przez Las szukając kota dla Żelki. 
- Ja chce kota no!- Natalia krzyknęła mi w ucho
- Nie tak głośno!- odparłam
- Nie martw się, znajdziemy go tylko nie krzycz tak głośno bo ktoś przyjdzie- wytłumaczyła Daria
- No myślę bo nie pójdziemy stąd dopóki nie będę miała kota- powiedziała dumnie Żelka
- A niby kto ma SIEDZIEĆ W TYM GŁUPIM LESIE?! Normalni ludzie szukają kotów w schronisku?- zdenerwowałam się
- W tej wsi nawet nie ma schroniska! I w miastach też nie ma... bo Małopolska to w ogóle jakaś wieś!- podniosła głos Żelka
-Ogarnijcie się- rzekła Daria
- Nie zrobię ci prania!!!- krzyknęłam Darii w ucho
- Jakiego prania?!- dodała Daria
- Nie znam was- powiedziała Natalia powoli się oddalając i rozglądając za kotem... Nagle dziewczyna zobaczyła coś białego wśród liści i szybko podbiegła w jego stronę... Białowłosa wyciągnęła rękę w tryumfalnym geście i podniosła to...Lecz nagle krzyknęła i  rzuciła tym w twarz Darii.
- CO TO JEST?! OSZALAŁAŚ?! Aaaaa!!!!- dziewczyna wyrzuciła to na podłoże i uciekła w las, po chwili loadingu wybuchnęłam śmiechem... Podeszłam do białej kości i podniosłam ją
- Żelka? Żelka?- rozglądnęłam się i nagle zobaczyłam jak białe włosy zwisają z drzewa, Żelka wdrapała się na gałąź i zwisała do góry nogami- To tylko czyjaś noga- Natalia spadła z drzewa i leżąc na liściach przyglądała się mojej osobie trzymającej nogę kościotrupa. 
- Okeeeej?- podsumowała- To ona!- wskazała palcem na postać z za drzewa, kiedy się odwróciłam zobaczyłam jak Daria niesie jakiegoś dziwnego stwora na rękach jak Edward Bellę w Zmierzchu.... 

- Cześć- zawołał wesoło kościotrup i podał mi rękę...ta w tym momencie zemdlałam...
- Hej Trupku! Jestem Żelka!Miło cię poznać- powiedziała z zacieszem patrząc na stworka
- Znalazłam go na drodze... może go przygarniemy?-zapytała wesoło Daria
- Tak! Tak! Tak! Tak!- zaczęła skakać wesoło Natii
- Nazywajcie mnie Achmed, jestem Królem terrorystów- powiedział i w tym momencie odzyskałam przytomność- Umyjecie mi miednice?-zapytał wesoło a ja znowu padłam.
- Może później? Nie mam cifu przy sobie- dodała Żelka- To coś na ziemi to Alex
- Aaa aaa acha! Co jej się stało?-zapytał Achmed
- JESTEŚ MARTWY!!!!!!!-krzyknęłam wstając
- Ale ma marzenia!- broniła go Natalia
- Ranisz mnieeee- powiedział truposz- Ale ty dziwna jesteeeś, ja mam rany otwarte..
- Powiedział trup!- sarkastycznie dodałam- I to niby ja jestem dziwna?!
- Mam pomysł- truposz przyłączył do swojego szkieletu stopę i zeskoczył z rąk Darii po czym wyciągnął swoją podobiznę z miednicy- Masz... to ci ulży
- Piękne- powiedziałam z blaskiem w oczach- T-t-to... Kocham cię!...w sensie przyjacielu mój umiłowany!
- Jaka piękna! Ten napis jest taki szczery- podekscytowała się Żelka
- Jak ty to zrobiłeś? Ja też tak chcę wyglądać!- powiedziała Daria i przed moimi oczami pojawił się obraz kościaka z włosami Darii.... Tsa...
- Achmedzie! Zamieszkasz z nami!- powiedziałam triumfalnie
- NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!- krzyknęła Daria na cały głos
- Kocham cię mamusiu!- krzyknęła Neko przytulając mamę
- Dariuś...- powiedziałam cicho- On weźmie twój pokój!
- Co?!- zdenerwowała się Daria
- A nie możemy zbudować nowego? No heloł? To przecież proste- dodała Neko....czy tylko ja wyobraziłam sobie kota w koparce?..- Wyjdę z tego lasu wiesz?
- No wracajmy... z nowym przyjacielem który zajmie mój pokój- powiedziała- zabiję go...chociaż jest martwy- rzekła Daria
- Heloł ja tu jestem- oznajmił Achmed
- Od razu go pokochałam...- rzekła Neko- Ale jako przyjaciela no!
- Wracajmyyyy- zanuciłam i dostałam jego stopą w czoło
- Ale...ale.. nie mam kota- powiedziała Żelka z lekkim fochem- Dobra no... pójdę do schroniska..no.
- Nom to jesteśmy zgrani!- ucieszyłam się
- Jak najbardziej- dodała Daria
- Pfy!- odchrząknęła Neko
No i właśnie tak pozyskałyśmy doskonałego przyjaciela o imieniu...Achmed Wspaniały Martwy Terrorysta!...
Potem Achmed został naszym najlepszym przyjacielem, kochanym, miłym, zabawnym, morderczym przyjacielem któremu nigdy nie wolno przerywać kiedy myje sobie miednice.. No i na święta trzeba mu cifa kupować ^-^ I daje nam bomby w prezencie... Kochamy was!.. no nie wszystkie x.x

Payo!!!

środa, 1 maja 2013

O Autorkach:

Ohayo!

Nom więc opowiemy coś o sobie....jak ludzie cywilizowani X.X  Miłego czytanka


Nom więc to będzie nie specjalnie ciekawa opowiastka o mua. No dobra... może zacznę od tego, że moje włoski nie są proste -.-...Chociaż chciałabym aby były *u*.. No chyba, że użyję smoka o nazwie: "Prostownica", jednakowoż nie lubię tego stworka... Nom moje paczałki są ciemno brązowe, ale gdyby świat byłby jedną wielką animacją wyglądałabym właśnie tak jak na obrazku obok *o*. 
Było, trwało no i się skończyło... W sensie opis mojego wyglądu x.x







Nom nazywam się Alexandra, dla przyjaciół Alex, Alexy, Alexa.... No i dla pewnych wtajemniczonych ludków...Kacper.. Why? Ponieważ, pewnego dnia nasza kochana Natalia, Królowa Żelków, wpadła w manię nadawania imion... no na mnie padło Kacper :P Urodziłam się 17 Marca, jestem w drugiej gimnazjum... Szczerze? Chciałabym nigdy nie dorastać O.o Bo po co to komu? Świat dorosłych jest nieco za  dorosły jak dla mnie, bycie dzieckiem ma to coś!... Nom to może należało by wspomnieć co lubię?... Najbardziej? Kocham grać na mojej gitarce, uwielbiam czytać książki i blogi, kocham rysować- najczęściej mangę *u*... Oprócz tego? Kocham siadać wieczorami na polu, bujać się na huśtawce i patrzeć w gwiazdy...Mogę to robić godzinami, a przy tym marzyyyyć...no właśnie jestem MARZYCIELKĄ *o* Czego nie lubię?... Najbardziej ludzi którzy myślą, że mogą pozwalać sobie na wszystko, nienawidzę kłamstw a najbardziej ludzi którzy obrażają moich bliskich... 

Mój charakter? Cóż to coś bardziej złożonego, nie wiem czy umiem to wytłumaczyć ale się postaram... Jestem osobą raczej spokojną, jednak w otoczeniu bliskich miewam głupawki, no oni coś o tym wiedzą. Kocham swoich przyjaciół i oddałabym za nich życie. Jestem miła i przyjacielska...Jednak nie ufam ludziom zbyt szybko. Jak wspomniałam jestem marzycielką, uwielbiam wyłączać się z normalnego świata i zatapiać w wyobraźni. Znający mnie ludzie dorośli twierdzą, że za dużo myślę i powinnam w końcu "dorosnąć"... inną sprawą jest to, że nie zamierzam tego zrobić x.x Czemu? Realny świat mnie dobija i jestem pewna, że pewnego dnia go zmienię... No to moja skrócona głębia  :D

Nom więc wyjawiłam wam swoją głębię...prawie x.x Można by mnie nazwać marzycielką...chyba?.. No nie jestem pewna, w każdym razie kocham moich przyjaciół jak rodzinę, czasem chciałabym mieć ich zawsze przy sobie, Dlaczego? Oni sprawiają, że mój świat nabiera kolorów, nie jest już szary...^-^ Czasem za dużo myślę, zdarza się, jestem przewrażliwiona na punkcie obrazy któregoś z moich przyjaciół... Nom to taka jestem x.x Wszystkie zastrzeżenia kierować pod numer: 112 xD

Payo!  

~Wasza Alexy ^-^


 Witam! 

Nazywam się Daria...dla bardzo bliskich...Jacek.
Tak wiem to trochę dziwne,ale moja przyjaciółka "Królowa Żelków"- Natalia wpadła w manie nadawania imion.Mam 15 lat.Chodzę do 2 gimnazjum...






Lubię śpiewać z mymi przyjaciółkami różne piosenki i przyznaje,że po piosenkach mamy głupawkę...
Rysować postacie z anime i ogólnie rysować...Grać w piłkę nożną z ALEXY ^.^...A przede wszystkim kocham tańczyć...
Uwielbiam spędzać czas z przyjaciółmi...tylko szkoda,że czas tak szybko mija...

UWAGA! nie próbujcie tego w domu!!!!!!!!!

To chyba na tyle to.............PAYO!
~Daria

Yyyy cześć?

Tak wyglądam, jak panikuję...
No więc nazywam się Natalia Neko, mam 15 lat i wcale nie wyglądam tak jak na gifie. Ma, blond włosy, niebieskie patrzały i czerwone okularki. 
Zabrzmi to dziwnie, ale jestem kotem i Królową żelków. Ludzie nazywają mnie Nati, Żelka, Żelek, Neko, a zaufani ludziowie         Stefanem.






Nie lubię ludzi, ludzi, którzy kłamią, zbyt pewnych siebie ludzi, wrednych ludzi, okrutnych ludzi ludzi, ludzi idiotów, itp., itd. Lubię koty (*u*), mam uczulenie na ich sierść (>.<), książki fantasy, bajki Disneya, i tak, mam 15 lat, anime (o demonach) i mangę. Aaa, no i psów nie znoszę... 



To ten, narka?
~~Żelka