- Ekhem... Dziś remontujemy pokój Ahmeda! - wykrzyczałam z determinacją. Moje ukochane kotlety jęknęły cierpiętniczo.
- Musimy? - zapytała moja Alexy błagalnie. Odpowiedziałam jej wyszczeżem ala Naruto. Pobiegłyśmy na strych. Raj dla pająków i dziwnych, starych rupieci. Pomińmy to, że Daria wdepła w sztuczne oko Pita, oki? I to, że dostałam jej łokciem w twarz, kiedy upadła. W każdym razie po wielu trudach i mękach znalazłyśmy puszki z farbą. Okazało się, że Spiderman nie chciał nam ich oddać. Rzucił się na Alexy krzycząc:
- Zabiłaś moją matkę! - ale ona przywaliła mu starą miotłą. Jak najszybciej stamtąd uciekłyśmy.
Stwierdziłyśmy, że potem musimy zadzwonić po robakobójców.
- Jeeny... Spiderman ma wściekliznę. T.T - załamałam się.
- Alex, jak mogłaś zabić jego matkę?! - zdenerwowała się moja wnuczka (Daria). Alex uniosła ręce w obronnym geście.
- NIE WIEDZIAŁAM, ŻE TO JEGO MATKA! Ona chciała mnie zabić! - (wyobraźnia: obraz milimetrowego pajączka z tasakiem, uśmiechający się złośliwie.)
- Wisiała sobie tylko w twojej szafie!
- Ale to morderca! Nie daj się zwieść. Najpierw wygląda niewinnie, a potem wypije cię jak zupę! - Broniła się dziewczyna. Ja i Daria miałyśmy lekkiego szoka.
- Widziałaś pająka pijącego zupę?!
- Noo... przecież to normalne. Ale wy dziwne jesteścieee. - Alex zrobiła dziwny face.
- Dobra, trzeba wziąć się za ten remont. - mruknęła Daria i otworzyła drzwi swojego byłego pokoju.
Naszym oczom ukazał się trochę, no dobra, bardzo dziwny widok. Jakbyście zareagowali na widok kościotrupa śpiącego na łóżku z podkulonymi kolanami i ściskającego butelkę Cifu? My zrobiłyśmy tę oto minę: O.O?! A potem dostałyśmy głupawki.
Ahmed włożył swoje patrzałki w oczodoły i spojrzał na nas.
- Aaaa! Puka się wy zboczone, rasistowskie świnie! - zaczął krzyczeć kościak i zakrył się kołdrą. - Wstydu nie macie?!
Zaczęłyśmy go przepraszać, ale potem rzuciłam w niego butelką Cifu, którą miałam pod ręką.
- Ej, zaraz, stop. Czemu tu jest tyle butelek Cifu, skoro Ahmed jest tutaj jakieś... 16 godzin? - zapytałam ze zdiwieniem. Wszystkie popatrzyłyśmy na niego dziwnie, a on jakby się speszył.
- Yyy, no wiecie, ten, no... - nie wiedział co powiedzieć, ale szybko odzyskał rezon - ma się te sposoby. - zadowolony chciał odrzucić dłonią włosy do tyłu, ale przypomniał sobie, że nie ma włosów.
- Muszę sobie jakąś perukę kupić. - stwierdził, a my dostałyśmy napadu śmiechu. Wyobraziłyśmy sobie Ahmedzia w w peruce długich, prostych, różowych włosów. Tia...
- Dobra - zatarłam ręce - zaczynamy remont!
Daria zapytała kościaka jaki chce mieć kolor ścian.
- Ty rasistko! Czemu ja w ogóle zgodziłem się tu mieszkać?! - pieklił się Ahmed.
- Bo nie masz gdzie? - zauważyła Alexy. Te słowa zbiły Ahmeda z pantykału.
- ... czerwone. - burknął. Zaczęłyśmy malowanie. Alex uznała, że wałek jest nudny i wzięła rękę Ahmeda. Zamoczyła ją w puszcze farby i prawie oberwała stopą wnerwionego Ahmeda.
- ZŁODZIEJKA!!! I will kill you! - ryknął Ahmed. Był bardzo zdenerwowany. Spróbowałam go uspokoić:
- Spokojnie Ahmedzio, jak skończy to umyją ją dokładnie Cifem. - zapewniłam go. Dziewczyna rzuciła mi przerażone spojrzenie (czy tylko ja wyobraziłam sobie, jak Alex wyciąga swoje oczy z głowy i mi je rzuca?).
Zmroziłam ją wzrokiem i podałam kościakowi jego własność (czyt. stopę).
- YAY! - reakcja Ahmeda. Obejrzałyśmy się na Darię, która pomalowała już jedną ścianę.. Szczęki opadły nam do ziemi. Ahmedowi dosłownie.
- Aha, łózko też chcę zmienić. - poinformował nas Ahmed wskazując palcem łóżko.
- Dobra, jakie chcesz? - zapytała Daria - Mam pomysł, zadzwonimy do Adiego i Rexa, oni je dla ciebie na pewno załatwią.
- Ok. - Daria, jako że już skończyła swoją pracę poszła po telefon i zadzwoniła da Adiego, jednak kościak wyrwał jej telefon i wyszedł na korytarz. Usłyszałyśmy jak coś cicho mówi i spojrzałyśmy na siebie dziwnie. To aż taka tajemnica jakie chce mieć łóżko?! Wróciłyśmy do malowania (ja i Alex, Daria usiadła sobie na łóżku). Po jakiś 10 minutach przyszedł Ahmed i oddał Darii telefon. Malowałyśmy w ciszy, tylko raz wylałam sobie przypadkiem farbę na głowę, a Alexy dostała z liścia w twarz ręką Ahmeda. Została jej czerwona farba na policzku. Spojrzałyśmy dziwnie na Ahmeda, który uśmiechnął się niewinnie i...:
- Wracać do pracy murzyny, nie płacę wam za obijanie się!
- Ty nam nie płacisz. - zauważyłam.
- Silence! I'll kill you! - po tych słowach z obawy o swoje życie i zdrowie kontynuowałyśmy pracę. Nagle usłyszałyśmy "Jingle bombs, jingle bombs...". Okazało się, że to nowy dzwonek do drzwi. Spojrzałam na Ahmeda i walnęłam go wałkiem w twarz. Tymczasem Daria poszła otworzyć. Aha, skończyłyśmy już malowanie ścian. Do pokoju weszli Robi i Adi niosąc jakieś pudła.
- Hejka.
- Yo! - zawołał Adi i odstawili pudła. zwrócił się do kościaka: - Mamy to co chciałeś. - zaczęli rozpakowywać kartony i wyciągać części łóżka. Razem je złożyliśmy. Tylko dlaczego ma kolumienki na rogach? Zastanowiłam się i spytałam o to chłopaków.
- A niby jak zawiesilibyśmy to? - zapytał Robi i wyciągnął z ostatniego pudełka... różową firankę?!
- Eeeee... - x3
- Nie ważne. - machnął ręką, której nie zabrała mu Alex i próbował zawiesić firankę. Dziewczyna pomogła mu (czyt. chciała udobruchać go za tę rękę.)
![]() |
| Mniej więcej takie, tylko dajcie różowy kolor. |
Tam ta ra ram! Skończyłyśmy. Chłopaki już poszli. Alexy czyściła rękę Ahmeda, który ją pilnował, Daria popijała sobie swoje ziółka uspokajające, a ja oglądałam "Kota z piekła rodem". Ten program jest taaaki fajny *.* . Nagle telewizor przestał działać. Próbowałam go naprawić, ale zdenerwowałam się i zaczęłam po nim skakać. Jako Neko oczywiście...
Nagle przez okno wpadło jasne światło, a całym domem zatrzęsło. Wybiegliśmy na pome i zamiast huśtawki zobaczyliśmy krater, z którego się dymiło. W końcu przestało, a my ujrzeliśmy dziwny, duży kamień.
- Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? - zaczął lamentować Ahmed i zaraz zreflektował się. - To znaczy... Co to kurcze jest, do spalonego żyda?!
Meteoryt otworzył się, a ze środka wysz...
- BABCIA! - ryknął Ahmed i schował się za Darią. Miałam zamiar nakrzyczeć na niego, żeby mi więcej nie przerywał narracji, ale ze środka meteorytu wyszła... jakaś kościaczka w kapelusiku i z wielką torbą?!
Usłyszałyśmy dziwny dźwięk dochodzący od strony Darii. To tylko Ahmedowi trzęsły się kolana. Jego babcia spojrzała na nas dziwnie, uśmiechnęła się (to możliwe u kościotrupów?) i sobie poszła.
Mieliśmy godzinny loading...
KONIEC ROZDZIAŁU 1






.jpg)









